RSS

Archiwa tagu: jak konturować twarz

Krótki poradnik konturowania twarzy – bronzer, róż, rozświetlacz

Konturowanie twarzy – choć początkowo może wydawać się trudne – jest wartą opanowania sztuką. Odpowiednio nałożony róż, bronzer oraz rozświetlacz podkreślają trójwymiarowość twarzy, co jest niezbędne przy występach telewizyjnych lub chociażby sesjach fotograficznych. W niektórych sytuacjach wymagane jest uprzednie wykonturowanie twarzy podkładami, ale o tym będziemy mówić kiedy indziej. Wspólną cechą dla tych obu rodzajów konturowania jest podstawowy wymóg – znajomość anatomii twarzy oraz świadomość, w jaki sposób rozkłada się na niej światłocień. Najlepszą metodą, by to zapamiętać, jest dokładne obejrzenie grafiki przedstawiającej kości twarzy i późniejsze „wydotykanie” ich na sobie. 

Jeśli chodzi o nakładanie różu, spotkałam się z dwiema szkołami. Pierwsza z nich proponuje wyznaczenie dwóch linii, aby poprawnie umiejscowić róż – jedna z nich to pionowa styczna do zewnętrznego krańca tęczówki (tego od strony ucha). Druga, skośna, poprowadzona od skrawka ucha do skrzydełka nosa. Róż nakładamy wzdłuż linii skośnej, a jego plama powinna stopniowo się rozmywać i wtapiać w skórę tuż przed pionową linią.

 

Obrazek

 

 

Druga szkoła proponuje wyznaczenie – mniej więcej – przebiegu kości policzkowej. Aby to zrobić, prowadzimy pionową linię przez środek źrenicy i poziomą, styczną do spodu skrzydełka nosa. Róż nakładamy mniej więcej na środek kości policzkowej, robiąc to dwoma ruchami – jednym skośnym, poprowadzonym od nasady ucha i drugim, poziomym, poprowadzonym od środka ucha. Jak w poprzednim przypadku, zewnętrzna krawędź tęczówki wyznacza nam linię, przed którą plama różu powinna wtopić się w skórę.

Jeśli chodzi o rozświetlacz (zaznaczony na poniższym, prowizorycznym rysunku żółtawym kolorem) – zawsze nakładamy go na szczyt kości policzkowej.

 

Obrazek

 

 

A jak nakładać bronzer? Najczęstszym błędem jest robienie tzw. „dzióbka” i poprowadzenie według wgłębienia na twarzy skośnej linii – od ucha, do kącika ust. Tak nigdy nie nakładamy tego produktu, ponieważ w ten sposób „łamiemy” sobie kość policzkową. Bronzer ma naśladować cień pod kością policzkową, dlatego rysujemy nim odrobinę spłaszczoną literkę „C” – zaczynając przy dolnej części ucha, przesuwając się pod kością policzkową i kierując się do skrzydełka nosa. Należy stopniowo zmniejszać natężenie koloru, aby od środka kości policzkowej kosmetyk wtapiał się w skórę i przy nosie nie był już widoczny. Chodzi tylko o zachowanie kształtu.

Na dniach postaram się zamienić grafiki na jakiejś czytelniejsze, te – dość prowizoryczne – powstały z racji braku dostępu do mojego komputera ;).

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Maj 11, 2014 w Akademia makijażu

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,